Seria bieszczadzka rozpoczęła się w listopadzie 2023 i została przerwana przez złe warunki pogodowe. A może tak miało być, aby wrócić w te miejsca i kontynuować to, co nieskończone? Abym idąc, wyobrażał sobie jak wyglądają połoniny, jak wygląda to, co jest tak blisko ale jest kompletnie niewidoczne, zasłonięte gęstą mgłą? W przeciwnym razie nie powstałaby ta pierwsza, zimowa i tajemnicza część tej serii. Ta opustoszała i cicha. Nie wszystko jest tak jak się zaplanuje. Myślę, że najważniejsza jest próba odnalezienia się w tej nowej sytuacji, chęć zobaczenia w niej czegoś dobrego, wykorzystania danego potencjału. Dzisiaj wiem, że tak miało być. Dzięki temu seria nabrała nowego wyrazu, a opowieść zaczęła układać się sama. Kolejna podróż w tereny bieszczadzkich połonin, lasów bukowych, licznych wiosek (istniejących lub już niestety nie) odbyła się w lipcu 2024 roku. Zanim jednak zaprezentuję drugą część, chciałbym dokończyć pierwszą, przerwaną historię. Przypomnę Wam zatem trochę zimy, tego gorącego lata.